Koh Tao – Tajlandzka wyspa śmierci

Tajlandia od dawna kusi swoim pięknem. Liczba turystów odwiedzających ten kraj z każdym rokiem rośnie. Ludzie przyjeżdżający tam czują się tam dobrze. Mając przed sobą tak ładne widoki bardzo łatwo jest poczuć się tak jak gdyby otaczali nas sami dobrzy ludzie. Koh Tao to wyspa o której marzy nie jeden amator nurkowania. Wokół niej znajdują się przepiękne rafy koralowe. Mnogość darów natury takich jak plaże, błękitna woda, rafy koralowe potrafią przyciągnąć każdego kto marzy o odrobinie relaksu i zapomnienia od zwykłej codzienności.

Uśpiona czujność turystów

To wszystko sprawia, że czujność turystów odwiedzających ten kraj jest uśpiona. Niestety to wszystko sprawia, że miejsce to potrafi pokazać również swoje ciemne oblicze. Wyspa śmierci – bo tak nazywana jest Koh Tao zasłużyła sobie na to miano nie bez powodu. W ciągu kilku ostatnich lat zginęło tam aż 9 Europejczyków. Przypadek rosyjskiej turystki, która zaginęła wraz ze sprzętem do nurkowania czy też utonięcie obywatela Mołdawii, który postanowił wybrać się na nurkowanie w nocy. Dochodzi też do innych poważnych przestępstw. Zdarzały się też przypadki gwałtu – mowa tu o 19 letniej obywatelce Wielkiej Brytanii. Nieudolność policji, która nie dość, że nie jest w stanie w należyty sposób chronić ludzi, dodatkowo początkowo bagatelizowała całą sytuację. Niektórzy politycy za taki stan rzeczy obwiniają ubiór turystek, które przyjeżdżają do Tajlandii. Ich zdaniem poruszanie się wszędzie w bikini jest niewłaściwe i kuszące dla przestępców. Tajemnicze zniknięcia, morderstwa, utonięcia czy też rzekome samobójstwa turystów są zjawiskiem bardzo niepokojącym. Reputacja wyspy Koh Tao nie należy do najlepszych, a podejrzenia o korupcję policji wydają się być bliskie prawy. Wątpliwości pojawiają się w kwestii zabezpieczenia śladów DNA rzekomych sprawców niektórych przestępstw. Istnieją podejrzenia podstawienia innych osób (obywateli Birmy) tylko po to aby sprawa została zakończona, a winni ukarani.