Brak pracowników zagraża polskiej gospodarce

Nie od dziś wiadomo, że nowe inwestycje są motorem napędowym dla gospodarki. W ostatnich latach, głównie za sprawą pozyskiwanych funduszy europejskich, na rynku zaobserwować możemy prawdziwy boom różnego rodzaju przedsięwzięć. Buduje się nowe drogi, obwodnice, remontuje szpitale, termomodernizuje placówki oświatowe, jak grzyby po deszczu rosną inwestycje deweloperskie, rewitalizowane są stare przemysłowe obiekty, powstaje mnóstwo plenerowych stref aktywności dla dzieci i dorosłych. Mniej więcej od roku, głównie w branży budowlanej, do głosu zaczęły dochodzić różne anomalia i zaburzenia podażowo-popytowe. Popyt ze strony inwestorów przybrał na sile, natomiast podaż zaczęła mieć problemy z zaspokajaniem zapotrzebowania na realizację kolejnych przedsięwzięć. Wszystko za sprawą coraz bardziej uwidaczniającego się deficytu pracowników – niezbędnych firmom do prac projektowych, wykonawczych, wykończeniowych i nadzorczych. Odpowiedzialna jest za to jedna podstawowa przyczyna – odpływ budowlańców za lepszymi warunkami pracy i płacy poza granice kraju. Jednocześnie, zapoczątkowany jest proces powolnego wycofywania się z polskiego rynku pracowników napływowych, głównie zza wschodniej granicy. Ukraińcy, których w branży budowlanej zatrudnionych jest ponad 600 tys., zaczęli dostrzegać szansę lepszych warunków, jakie już teraz oferują czeskie i słowackie rynki (15-25% wyższe stawki), a niebawem prawdopodobnie zarobkowym eldorado zostaną nieśmiało otwierające swój rynek Niemcy. Z pewnością pogłębi to kryzys, z jakim zmagać się będzie gospodarka Polski. Już teraz słyszeć można o różnych problemach w budowlance, jakie niebawem przysporzyć mogą większych kłopotów naszej jeszcze nieźle rozpędzonej gospodarce.

Pracownicy na wagę złota

Zagrożone są terminy realizacji trwających inwestycji, m. in. przez odpływ pracowników budowlanych lub rosnącą presję finansową, jaką z dnia na dzień wywierają oni na właścicielach firm. W galopującym tempie hurtownie materiałów budowlanych i wypożyczalnie sprzętu, podnoszą swoje ceny, a jednocześnie wydłuża się kolejka oczekujących na towar. Unieważnianie są przetargi publiczne, ponieważ przygotowane wcześniej kosztorysy inwestorskie – nie przewidziały drastycznych zmian cenowych na rynku, przez co ujawniają się potężne niedoszacowania. Jedyną szansą na ustabilizowanie tej sytuacji jest poprawa standardów zatrudnienia dla obecnych i stworzenie atrakcyjnego systemu pracy dla nowych pracowników, w tym z zagranicy. Warto również inwestować w rozwój szkolnictwa zawodowego oraz przyrost demograficzny, by sytuacja deficytu „rąk do pracy” nie dosięgła nas znowu w przyszłości. Sytuacja związana z brakiem pracowników, która stanowi zagrożenie dla naszej gospodarki, przedstawiona została na przykładzie istotnej jej gałęzi – sektora budowlanego, jednak tak naprawdę problemy te dotyczą także innych branż i takim samy stopniu mają wpływ na to niekorzystne zjawisko.